* Radek Kirchhoff: Dlaczego zajmujesz się sztuką?
Eryk Giermak: Po pierwsze spotkanie z innym człowiekiem. Po drugie tworzenie i przekazywanie wartości uniwersalnych – zrozumiałych pod każdą szerokością geograficzną. Po trzecie budowanie na fundamencie kultury, którą najpierw trzeba zrozumieć.
Kieruję się tą triadą, utrwalając w formie plastycznej to, co ważne dla mnie i moich odbiorców. Nie ścigam się ze Stwórcą, naturą ani z innymi twórcami. Staram się dla siebie i moich odbiorców zatrzymać czas na tę jedną, jedyną chwilę uciec przed przemijaniem. Chcę zachować w moich projektach taki przekaz, który porusza, inspiruje, pomaga we wzajemnym zrozumieniu.
Jaki jest Twój sposób na interesujące dzieło sztuki?
Sztuką jest opowiedzenie wiarygodnej historii.
Przed realizacją każdego z moich projektów opracowuję „szkic psychologiczny”, poznaję kontekst, analizuję to co zastaję. Dobieram technikę, materiały i sposób ekspozycji. Następnie staram się ustalić moją wersję „dzieła” – bez dobrej historii wszystko inne jest bez znaczenia. Zainscenizowanie czegoś, samo wykonanie artefaktu to nie sztuka. Sztuką jest oddziaływanie na odbiorców, zaangażowanie ich wyobraźni. Odkrywam tyle ile trzeba. Im mniej się widzi, tym bardziej jest tajemniczo, tym bardziej chce się samemu zacząć myśleć. Kieruję się określonym smakiem i gustem, unikam brzydoty. Zmierzam razem z moimi odbiorcami do poznania fenomenu piękna.
Czy to oznacza, że tworzysz wyłącznie w opozycji do brzydoty?
Nie opatruję czegokolwiek, lub kogokolwiek etykietą piękna, czy brzydoty. Tworząc, rezerwuję sobie jednak prawo do właściwego doboru środków wyrazu. Właściwego, czyli takiego, który – według mnie najlepiej odda emocje, charakter, nastrój, atmosferę, rangę – wszystko co warte jest utrwalenia, o co warto walczyć z przemijaniem. Artystycznie, nie zawsze znaczy ładnie, na pewno znaczy: ciekawie. Zawsze w zgodzie z moim własnym kanonem estetycznym.
Tworzysz w oparciu o jakiś konkretny nurt, styl?
Chyba nie mieszczę się w nurcie dzisiejszego mainstream`u. Trudno jest mi się pogodzić z wizją rzeczywistości jaką akademicy szykują dla przyszłych pokoleń jako świadectwo naszych czasów. Dlatego nie imituję rzeczywistości, raczej portretuję to, co ważne w człowieku, w przedmiocie, w układzie przedmiotów. Interesuje mnie pogłębianie wartości, zazwyczaj ukrytych, a czasem niedostrzeganych. Moją rolą w procesie tworzenia jest odkrywanie przed odbiorcami tego, co jest ukryte pod nalotem płytkich i nieważnych warstw codzienności. Uwielbiam rzeczy niezwykłe.